Marek Chojnacki - strona autorska
Witaj w Zakątku Radosnego Rzemiosła! Moim celem jest wnieść chociaż odrobinę radości w codzienne życie, inspirować do działania i głębszego spojrzenia na otaczający nas świat.
Opowieść o galerii
Pierwszym moim twórczym "zakątkiem" była stworzona w małej wiosce Lubogoszczy - pracownia artystyczna mająca też charakter galerii. Pomysł na samą stylizację tego miejsca zaczerpnąłem z podróży po Syberii. To miejsce położone nieopodal Jeziora Sławskiego na długo wpisało się w album moich wspomnień, do których nieraz powracam siedząc wraz z żoną przy filiżance dobrej herbaty.
Ciąg dalszy
Następnym etapem mojej twórczej podróży okazał się przystanek który nazwaliśmy z małżonką "Stary Ogród". Nazwa była adekwatna do ogrodu znajdującego się przy naszym nowym domu. Również w tym miejscu nasz wieczorny "pamiętnik wspomnień" wielokrotnie przypomina nam o włożonym wysiłku, który był potrzebny do ujarzmienia tego miejsca. Jednak warto było pracować i... wędrować, bo teraz można nieco odpocząć w naszym "radosnym rzemieślniczym zakątku"
Czy tylko radość?
Jak w każdej pracy są trudne momenty. Właściwie to każdy je zna i wie, że i ta lista potrafi być długa...Jest jednak pewien środek zaradczy, ale niech wypowie się pewien fragment z mojej książki:
Miło jest przebywać w tym towarzystwie. Są wiernymi przyjaciółmi i dobrymi pedagogami.
Nie należy ich zaniedbywać, ani oddalać się od nich w ponure głębokości ludzkich myśli.
Rebelia przeciwko nim może mieć przykre konsekwencje. To są jednak czujni strażnicy, dlatego można liczyć na ich pomoc nawet w „ najciemniejsze dni”.
Kiedy „Oni” są obecni, to nawet praca w warsztacie „sama płynie”. Narzędzia podskakują radośnie, a drewno ma jeszcze bardziej przyjemny zapach, kot wesoło mruga okiem, a czarny kos donośniej śpiewa budząc poranną rosę i moją żonę. Wszystko ożywa i wszystko nabiera rumieńców, gdy „Oni są obecni”- Łagodność i Spokój.
Ich rzemiosło jest starodawne. Nikt go nie zna tylko sam Bóg. Przez niego są posłani łagodząc nasze serca i ujarzmiając niesforne myśli. Pokochajmy tę parę wysłanników, a oni pokochają nas. Otwórzmy przed nimi szeroko nasze domy, a zagoszczą w nich strzegąc domowników i pomagając w trudzie i znoju naszego ziemskiego życia. Ich źródła są niewyczerpane. Nie znajdziesz ich początku i końca, zresztą nie warto szukać, zapas tej krystalicznie czystej wody wystarczy na całe życie.
Goście
Nasz " radosny zakątek" to nie tylko ludzie. Często zagląda tutaj kos "śpiewak", kilka gołębi i innych "pierzastych" oraz...no właśnie - niech przedstawi go kolejny fragment jednej z naszych książek:
Powoli otwieram drzwi rozglądając się badawczo. Nie ma go. To dobrze. Domownicy jeszcze śpią i on chyba też słodko drzemie. To oznacza, że po cichu sam wypuszczę się na krótki, poranny spacer. Dolatujące zewsząd miodowe zapachy i śpiew ptaków jasno określają tę słoneczną porę roku. Jasną jak złoty napój w kryształowej szklance, odkurzony słomkowy kapelusz i kwitnące pola rzepaku. Nie jest jeszcze upalnie i nie jest już chłodno. Mogłoby tak być, ale tak nie będzie, a będzie tak jak będzie, czyli tak jak „ z góry” zaplanowane. Lepiej się z tym pogodzić i skorzystać z dzisiejszego „jest”, idąc samotnie na spacer. Jednak on znowu mnie wyczuł. Widzę go z daleka. Pędzi po zakurzonej drodze, kurząc swoją czarną sierść. Znowu będzie się pół dnia lizał, a drugie pół prześpi. Filuś. Mały i czarny. Chyba kot. Chyba, bo czasami zachowuje się jak pies a innym razem jak wiewiórka. Jak się obrazi podobny jest do sowy, a jak poluje- to do tygrysa. Najedzony i wyspany burczy jak metalowy bączek, natomiast usadawiając się na kolanach grzeje jak gumowy termofor.