Ratuję piękno przeszłości
Czy można polubić stare meble? Te walające się "strychowce" - obciążające belki stropowe i cierpliwość lokatorów? Zalegają przykryte warstwą wiekowego kurzu, często porzucone i zapomniane. Ale zaraz, zaraz, przecież to ja jestem od tego, żeby im nieco ulżyć. Teraz niech ponownie przemówi jeden fragment z moich książek:
...Ale to nie te przedmioty są celem naszej dzisiejszej wizyty. On jest tam a właściwie ona – stara szafa, podparta pod ścianą albo podpierająca ją. Jest tak stara i zniszczona, że nawet handlarze starociami nie byli nią zainteresowani. Wystawiono jej znak towarowy „bezużyteczna”, po prostu do niczego. Nawet jej wartość opałowa była zbyt mała, i dlatego ciągle tutaj stoi. Uczę się patrzeć na takie przedmioty bardziej łaskawym okiem. Jaka jest jej historia? Widać, że ktoś kiedyś włożył w nią sporo pracy. Możliwe, że urodziła się w jakimś miejscowym warsztacie, a może gdzieś dalej, tyle, że niejedna zawierucha wojenna miotała nią po wielu miejscach. Wzrokiem wyobraźni widzę jej pierwszą młodość. Stoi w galerii handlowej, kusząc promocyjną ceną. A potem służy zadowolonemu nabywcy; prezentując swój wdzięk i przyprawiając o bezdech odwiedzających gości, przeglądających się w jej lustrzanej powierzchni. Przeżyła niejeden krzyk mody; lądując w końcu w stodole jako skład na puste słoiki. Smutny koniec kwitnącej nadziei? Nie! Obejrzałem ją dokładnie, i decyzja jest jedna – biorę. Mój warsztat ją polubi, a moje narzędzia będą nią zachwycone. Do pracy należy podejść w miarę szybko ze względu na jej stan, który w każdym calu domaga się naprawy. Zległa w końcu w mojej pracowni, jak na stole operacyjnym. Czas dał jej w kość a raczej w drewno – co mnie nie zaskoczyło, ponieważ były tu już: szafki, stoliki, krzesła, im gorsze, tym lepszy efekt. Pot, pył, kurz, hałas – musiała to znieść i ja też. No i doczekała się. Końcowa politura i wosk były dla niej jak piękna suknia, które prawdopodobnie sama kiedyś przechowywała. Wprowadzenie jej „na salony”, a właściwie do pokoju o powierzchni 20 metrów kwadratowych, było niemałym wyzwaniem, ale z pomocą życzliwych ludzi jej wyprowadzka z pracowni poszła sprawnie. Odnalazła w końcu miejsce dla siebie, a pierwsze odwiedziny gości, słowami zachwytu przywróciły jej dawną tożsamość. Z bezużytecznej wartości opałowej, na użytek właścicieli i ich kota, który nieuwagę szybko wykorzystuje zanurzając się w jej przytulnych włościach.
"List z warsztatu" - fragment.
Dla miłośników starych wnętrz
Jeśli kochasz urok przeszłości i marzysz o odzyskaniu dawnego blasku swoich mebli lub obiektów stolarki budowlanej to...trzeba spróbować
Przed i po - przemiany, które inspirują
"Przed" i "po". Zobacz, jak stare przedmioty odzyskują życie i stają się prawdziwymi dziełami sztuki, wzbogacającymi wnętrza.